Dlaczego darwiniści powinni popierać prawa innych naczelnych?

Natura, zdaniem Darwina, eliminowała niedostosowane jednostki, nie ucieleśniając tym samym jakiegokolwiek moralnego projektu.  Niemniej Darwin przekonany był o możności wyciągnięcia wniosków na temat moralności ze studiów nad pochodzeniem człowieka. Trzeci rozdział jego doniosłej pracy O pochodzeniu człowieka stanowi rozbudowany esej dotyczący moralności, rozpatrywanej z punktu widzenia historii naturalnej. W tej części swojej pracy Darwin rozważa między innymi naturę moralności, jej biologiczne uwarunkowania, zakres naszych moralnych obowiązków oraz perspektywy moralnego rozwoju. Fragment ten jest dziełem moralnego wizjonera w takim samym stopniu co człowieka nauki.

shutterstock_58843810

Szczególnie uderzające są jego uwagi na temat moralnego rozwoju. Darwin twierdził, że jesteśmy istotami moralnymi, ponieważ natura wyposażyła nas w „instynkty społeczne”, które implikują wzajemną troskę o „innych” (instynkty społeczne pozostają, oczywiście, wytworem naturalnej selekcji, w takim samym stopniu, jak inne nasze cechy). Początkowo ich zasięg ograniczał się jedynie do najbliższych krewnych i do tych, co do których mogliśmy przypuszczać, że się nam odwzajemnią.
O postępie moralnym można mówić wtedy, gdy instynkty społeczne zaczynają funkcjonować szerzej, kiedy zaczynamy myśleć o interesach coraz większej liczby jednostek.

Najwyższy poziom moralności osiągamy w momencie, w którym prawa wszystkich istot, bez względu na rasę, inteligencję, czy nawet gatunek, respektowane są w równym stopniu:

Instynkty społeczne, które bez wątpienia zostały rozwinięte zarówno przez człowieka, jak i przez inne zwierzęta dla dobra społeczności, od samego początku dały im pewną potrzebę pomocy innym oraz współczucie. Te impulsy służyły człowiekowi w tym początkowym okresie za podstawową zasadę odróżniania dobra od zła. Jednak gdy człowiek stopniowo rozwijał się intelektualnie, co umożliwiło mu przewidywanie konsekwencji swoich działań; gdy posiadł odpowiednią wiedzę by odrzucić szkodliwe zwyczaje i przesądy; gdy zaczął zwracać uwagę nie tylko na dobrostan, ale także na szczęście innych ludzi, gdy dzięki wyrobieniu nawyków, zdobyciu doświadczenia, instrukcjom i przykładom innych, jego współczucie stało się głębsze i ogarnęło więcej osób, rozszerzyło się na ludzi wszystkich ras, także opóźnionych umysłowo, kalekich, czy nieużytecznych dla społeczeństwa, by ostatecznie rozciągnąć je też na zwierzęta niższego rzędu – to  wszystko sprawiło, że jego standard moralny wzrastał.

Cnota współczucia dla innych zwierząt jest jedną z najszlachetniejszych cech, w jakie człowiek został wyposażony. Pojawia się ona jako ostatnia w procesie rozwoju moralności, ponieważ wymaga największego zaawansowania myśli i moralnej refleksji.

Co możemy z tego wywnioskować? Jedną z możliwości jest powiedzenie, że moralne poglądy Darwina były niezależne od jego stricte naukowych osiągnięć. Sprzeciwiając się niewolnictwu, Darwin sympatyzował z jednym z największych ruchów swoich czasów. Sprzeciwiając się okrucieństwu wobec zwierząt, prezentował swoje wrażliwe serce, które powinno być wzorem dla innych. Jednak nie powinno się wyciągać z tego dalej idących wniosków. Myśląc w ten sposób, poglądy moralne Darwina wyrażone w O pochodzeniu Człowieka stanowią jedynie dodatek, nie mający więcej wspólnego z teorią doboru naturalnego niż refleksje Einsteina na temat wojny i pokoju z jego teorią względności. Darwin, podobnie jak inni dziewiętnastowieczni pisarze, nie mógł uniknąć prezentowania swoich poglądów etycznych w całości swoich prac, jednak przynajmniej my powinniśmy te rzeczy rozdzielać.

(…)

Potraktowanie proponowanego przez Darwina obrazu poważnie skłania do zweryfikowania naszych poglądów dotyczących traktowania przez człowieka innych zwierząt. Nie implikuje to, że musimy traktować wszystkie zwierzęta tak samo jak ludzi, wciąż mogą zdarzyć się różnice między ludźmi i nie ludźmi, które usprawiedliwiałyby ich odmienny status moralny. Nie miałoby najmniejszego sensu, przykładowo, przyznawanie prawa do wolności małżowi, ponieważ nie jest on zdolny do swobodnego poruszania się, oraz decydowania o własnym życiu. Bezsensowne zdaje się być także sprzeciwianie się „torturowaniu” niektórych owadów, które nie są zdolne do odczuwania bólu.

James RACHELS

Całość artykułu dostępna w papierowym wydaniu drugiego numeru Zeszytów Praw Zwierząt.

Facebook Comments

Może Ci się również spodoba

Shares