Cyrk Zalewskiego, zwierzęta nie są jego (i nigdy nie będą)

Przetrwaliśmy: ostatnie cztery demonstracje pod Cyrkiem Zalewski przeszły do historii. Nie daliśmy się ani pogodzie, ani cyrkowcom, ani nieprawdopodobnemu poziomowi decybeli, którym byliśmy bombardowani z samochodów cyrku. Nie daliśmy się w końcu własnemu lenistwu i zmęczeniu, dzięki czemu finał trwających niemal od miesiąca protestów okazał się ich najjaśniejszym punktem.

W weekend wchodziliśmy z kilkoma dobrymi informacjami, które dodatnio wpływały na nasze samopoczucie. Po pierwsze po tygodniach starań udało nam się dostać oficjalne potwierdzenie naszych podejrzeń: mimo deklaracji ze strony cyrku udało nam się udowodnić, że odgrodzony przez nich teren nijak ma się do wydzierżawionej działki, dzięki czemu zyskaliśmy kilka metrów a nasz przekaz stał się bardziej czytelny dla odwiedzających cyrk. Zalewski zareagował z tak charakterystyczną dla siebie subtelnością, kierując w naszą stronę megafony z dżinglami reklamowymi cyrku. Z przykrością stwierdzam, że, jak wysoki by nie był poziom polskich szkół cyrkowych, to jednak fizyka u nich leży. Wycelowane w naszą stronę głośniki przeszkadzały jedynie nam, informacje kierowane do widzów były doskonale słyszalne tak pod kasami, jak i w namiocie cyrkowym, a pandemonium przed wejściem można uznać za klasycznego samobója – niejedna osoba z małym dzieckiem w przerażeniu uciekała jak najdalej od ściany dźwięku witającej ją pod cyrkiem (a podobno to ekolodzy straszą dzieci).

stanislaw-005

Drugą dobrą informacją była frekwencja: tak wielu osób nie było na żadnej z poprzednich demonstracji, a finał z sambą był niesamowity. Szkoda tylko, że trzeba było na to czekać aż tak długo. No ale lepiej późno niż wcale, nieprawdaż?

stanislaw-019

W trakcie ostatniej demonstracji odbyło się również oficjalne przekazanie własności p. Zalewskiego, która nieznanymi nikomu kanałami trafiła w nasze ręce. Zawsze będziemy to podkreślać: nie jesteśmy amatorami cudzego dobytku, co więcej jesteśmy na tyle mili, iż nie żądamy nawet znaleźnego w żadnej formie, choć zwykłe dziękuje uradowało by nas bardzo. Ku naszemu zaskoczeniu (i zasmuceniu) p. Ewa Z. nie okazywała żadnych oznak zachwytu, gdy w jej rękach i u jej stóp znalazło się dziewięć worków i jeden karton z biletami do cyrku. Być może ze wzruszenia skołowaciał jej język, w każdym razie brak reakcji werbalnej został opacznie zinterpretowany przez ochronę oraz policję i w niewybrednych słowach zostaliśmy wyproszeni (liczyliśmy chociaż na kawę/herbatę – zimno było).

Ostatni wpis z jakiegoś cyklu powinien zawierać w sobie jakieś podsumowanie, jakieś wnioski, puentę. Cóż można powiedzieć? Bywało różnie, raz lepiej, raz gorzej, raz cieplej, raz zimniej, raz twarz SZ miała kolor purpury, raz dojrzałego jabłka, raz było osób 7, raz 40 – ważne jednak, że bywało. Bo udało się pokazać, że są ludzie, którzy nie przyzwalają na niegodziwości cyrkowców (także wobec flory – wątpliwe jest, by zmasakrowany przez cyrkowców park zregenerował się w przewidywalnym czasie). Być może mimo naszych namów ludzie nie zawracali masowo przed kasą, być może festiwal okazał się wielkim sukcesem finansowym dla organizatora i być może zaraz przyjedzie następny cyrk, w którym również torturowane są zwierzęta. Ważne jednak jest, by tam być, by siać w ludziach niepewność, kwestionować przez nich samych niekwestionowane przeświadczenia, rozmawiać z dziećmi, pokazywać alternatywy. Dążyć do zmiany.

Jeszcze dziękuję wszystkim, którzy wzięli udział w organizacji demonstracji, uczestniczyli w nich, jechali nieraz kilkaset kilometrów by postać przez 1,5 godziny. Może kiedyś słonica Baba będzie w stanie podziękować Wam osobiście.

Facebook Comments

Możesz również polubić…

1 Odpowiedź

  1. This information is invaluable. Where can I find out more?
    Discount wholesale Louis Vuitton http://www.mobilificioorru.com/docs/Discount-wholesale-Louis-Vuitton-2479786.html

Shares
Skip to content