Wakacje się zaczęły, a króliki lądują na ulicach…
Wakacje się zaczęły, a króliki lądują na ulicach…
Wakacje — czas wyjazdów, relaksu i… niestety jak co roku – czas porzuceń zwierząt. Dla wielu ludzi lato to czas odpoczynku i słońca, ulga i beztroska. Kiedy ludzie pakują walizki, zwierzęta trafiają na śmietnik. Dosłownie.
Króliki, chomiki, kawie, a nawet psy i koty. Dla wielu zwierząt wakacje to czas największej tragedii. Bo „wyjeżdżamy”, „dziecko się znudziło”, bo „nie mamy co z nim zrobić”.
Test: Barbara Łukasz, Viva! Rzeszów

Rzeszów. Pierwsze dni lipca. Ktoś zostawił królika w klatce — na skrzyżowaniu, w centrum miasta. Hałas, spaliny, ruch uliczny. Zestresowany, przerażony, bez jedzenia i wody. Na szczęście został szybko zauważony. Osoba, która przechodziła obok, nie była obojętna. Informacja szybko dotarła do Kicadełko – Podkarpacka Grupa Pomocy Królikom. Wolontariusze natychmiast ruszyli. Tym razem zdążyliśmy. Miał szczęście, ale nie zawsze tak jest. Trzy dni później — kolejna interwencja. Dwa króliki porzucone na rozgrzanym parkingu. W pełnym słońcu. Bez cienia. Bez wody. Złapanie ich to była walka z czasem. Króliki na otwartej przestrzeni są szybkie, płochliwe, trudno je schwytać. To był maraton. Ale się udało. Wspólny sukces nas (wolontariuszy Viva! Rzeszów) i Kicadełka. Ale takich przypadków porzuceń jest wiele i niestety, nie wszystkie kończą się sukcesem.






Jesień – deszcz, zimno, otwarta przestrzeń, a dalej las. Króliki skulone w mokrej trawie. Łapaliśmy je w deszczu ponad trzy godziny. Zziębnięci, przemoczeni, bezradni. Traciliśmy już nadzieję, że się uda. Dwa uratowaliśmy. Niestety, dla trzeciego było za późno. Trzeci nie miał tyle szczęścia. Zginął pod kołami samochodu. Nie zdążyliśmy. Na miejscu tylko puch, krew i milczenie, które boli do dziś. To są prawdziwe historie. Codzienne. Brutalne. Prawdziwe. Porzucony królik nie przetrwa. To nie są dzikie zwierzęta. Nie poradzą sobie same. Nie znajdą pożywienia. Nie uciekną. Są bezbronne wobec samochodów, drapieżników, pogody, człowieka. A mimo to — porzucane jak śmieci. Tak trudno nam wspominać o tych zwierzętach, ale to prawdziwe historie, z którymi musieliśmy się zmierzyć. Niestety, nie wszystkie te historie kończą się happy endem. Ze łzami w oczach wspominany królika w kartonie, porzuconego przy śmietniku, czy królika w reklamówce na torach kolejowych, pozostawionego na pewną śmierć. Wiele królików wyrzucanych do lasu, porzuconych w parkach, w rowach melioracyjnych. To się dzieje naprawdę. Codziennie. Codziennie na grupach króliczych w całej Polsce pojawiają się dziesiątki ogłoszeń: królik porzucony, pomóżcie, kto zabezpieczy, kto pomoże złapać?



Fundacje są przepełnione. Wolontariusze działają ponad siły. Nie mamy już gdzie ich trzymać. Domy tymczasowe pękają w szwach. Ogłoszeń przybywa, telefon dzwoni bez przerwy. Wolontariusze — ludzie, którzy robią to po pracy, po nocach, z potrzeby serca — jeżdżą, łapią, ratują, organizują transport, leczenie, szukają domów. A to wszystko dlatego, że ktoś nie chciał ponieść odpowiedzialności. Każdy uratowany królik to koszty. I walka. Nie wystarczy go złapać. Każdy potrzebuje diagnostyki, odrobaczenia, szczepień, sterylizacji lub kastracji. Wielu z nich trafia do nas w złym stanie — wychudzone, chore, poranione, z ropniami, z problemami stomatologicznymi. To nie są fanaberie. To walka o życie.
W tym samym czasie, gdy walczyliśmy o króliki z parkingu, zaprzyjaźniona fundacja z Krakowa – Uszata Przystań ratowała 9 królików z dramatycznych warunków. Od osoby, która miała sądowy zakaz posiadania zwierząt. Tylko część zwierząt przeżyła. Te, które udało się uratować, wymagają kosztownego leczenia. Nie kosmetycznego, ale ratującego życie.

A przecież są inne możliwości. Można zostawić zwierzę pod opieką bliskich. Można skorzystać z hotelu dla zwierząt. Porzucenie to nie tylko okrucieństwo, ale i łamanie prawa. Porzucone w ciszy. Umierające w upale. Nie jesteśmy w stanie ocalić każdego. Ale nie przestaniemy próbować. W deszczu, w skwarze, po nocach. Z sercem w gardle i łzami bezsilności. Bo każde życie się liczy i każde zasługuje na szansę. Możesz pomóc. Naprawdę.
Wesprzyj nas finansowo — każda złotówka ma znaczenie: https://zrzutka.pl/mvy92b?utm_medium=social&utm_source=messenger&utm_campaign=sharing_butto
Zgłoś się jako dom tymczasowy, wolontariusz, możesz adoptować królika wirtualnie, możesz pomóc z transportem.
Udostępniaj. Mów o tym. Edukuj.
Zanim ktoś z Twojego otoczenia „pozbędzie się problemu” — może go zatrzymasz.
Na terenie Polski działa wiele organizacji ratujących króliki. Wesprzyj którąś z nich:
- SPK – Uszata Przystań (Kraków)
- Fundacja Azyl dla Królików (Toruń)
- SPK – Sopockie Uszakowo
- SPK – Uszate Serca (Warszawa)
- SPK – Śląski Króliczok
- Stowarzyszenie Uszaty Lublin
- Fundacja Królewska
- Fundacja Przygarnij Królika
- Okienko życia dla królików i gryzoni
Nie kupuj — adoptuj.
Nie porzucaj — pomagaj.
Zwierzę to nie prezent.
Nie dekoracja.
Nie chwilowa zachcianka.
To życie.


Najnowsze komentarze